00:01:02: *Nazywam si Michelle McNally*
00:01:04: *Starsze dziecko anglo-hinduskiej | rodziny osiedlonej w Shimla*
00:01:10: *To jest opowie o mnie i moim nauczycielu*
00:01:14: *Opowie o dwojgu ludzi | zupenie opuszczonych przez Boga...*
00:01:17: *Ktrzy stoczyli walk z losem...*
00:01:20: *I niemoliwe uczynili moliwym.*
00:01:23: *wiat w mojej opowieci jest inny...*
00:01:26: *Dwiki przymiewa cisza...*
00:01:32: *A wiato - ciemno*
00:01:37: *To jest mj wiat*
00:01:39: *Gdzie nic nie mona usysze ani zobaczy*
00:01:44: *Jest tylko jedna nazwa dla mego wiata...*
00:01:49: CZER
00:02:00: *Jak dugo mona y w tej ciemnoci?*
00:02:03: *Kilka chwil... godzin... dni?*
00:02:09: *Od 40 lat yj w tych ciemnociach...*
00:02:13: *Od 4 lat prbuj zda | egzamin kocowy *
00:02:17: *A od 12 lat w kad niedziel | chodz do tego kocioa*
00:02:21: *Ale ta niedziela bya wyjtkowa*
00:02:24: *Poczuam, e Bg | wysucha mojej modlitwy...*
00:03:04: *Moja jedyna modlitwa to yczenie,*
00:03:07: *Aby mj nauczyciel wrci do mnie*
00:03:13: *Moja modlitwa dugo docieraa do Boga...*
00:03:19: *A jemu dugo zajo, eby j speni*
00:03:24: *Nawet w t niedziel | nie odnalazam nauczyciela*
00:03:27: *Tego wieczoru ja i Sara | wracaymy do domu...*
00:03:30: *Kiedy nagle...*
00:03:44: Czekaj...
00:03:49: Michelle, poczekaj na mnie, dobrze?
00:04:21: O mj Boe!
00:04:24: Michelle!! Michelle!!
00:04:30: Michelle!! | Twoje modlitwy zostay wysuchane...
00:04:35: To Debraj... jest koo fontanny,
00:04:39: To prawda, obiecuj, tak obiecuj! | Chod! Tak. Tak
00:05:09: Tego dnia mj nauczyciel wrci do mnie...
00:05:12: Rozpoznaam go po 12 latach...
00:05:15: Ale on zapomnia o wszystkim...
00:05:21: Nawet o mnie
00:05:25: Pisz t histori dla niego...
00:05:28: Dla mojego nauczyciela - Debraja Sahai
00:05:57: Nie pamita niczego?
00:06:00: Na pewno moemy co zrobi.
00:06:02: Sara, pan Sahai cierpi | na chorob Alzheimera.
00:06:07: Zapomnia o wszystkim. | To straszna pustka.
00:06:10: Pan Sahai zapomnia nawet o swoim ku.
00:06:14: Zapomnia sw, | a nawet jak si mwi.
00:06:19: Ma bardzo zaawansowany stan choroby
00:06:21: Nie doktorze. Nie mog w to uwierzy...
00:06:24: Musi co pamita...
00:06:27: Inaczej, po tych wszystkich latach, | przebywania w naszym domu...
00:06:32: Pan Sahai nigdy nie zapomniaby o Michelle.
00:06:36: Jak gbka zmazuje sowa z tablicy...
00:06:40: Tak ta choroba powoli wymazuje | wszystkie jego wspomnienia.
00:06:45: Kilka sw lub przykadw | moe wyzwoli jakie wspomnienia...
00:06:51: Ale na Alzheimera nie ma lekarstwa.
00:06:54: Co robi Michelle?
00:06:57: Chce, eby przeczyta histori | jej ycia, w brailu.
00:07:02: Moe przez dotyk tych sw | co sobie przypomni...
00:07:09: Michelle wierzy, e zdarzy si cud.
00:07:12: I nie przestanie, | dopki on sobie jej nie przypomni
00:07:17: Nauka nie wierzy w cuda.
00:07:19: To niemoliwe, eby sobie co przypomnia...
00:07:21: Niemoliwe to jedyne sowo, ktrego | Pan Sahai nigdy nie nauczy Michelle
00:07:28: To, co pan nazywa niemoliwym...
00:07:31: Ona uczyni moliwym.
00:07:34: *Zostae zapisany w moim przeznaczeniu| kiedy miaam 2 lata*
00:07:39: *Tego dnia cae szczcie | nagle nas opucio...*
00:07:48: *wtedy moje ycie | wkroczyo w czarn prni*
00:07:50: Michelle... moje dziecitko.
00:07:55: Nie bdziesz ju wicej chorowa... | teraz moesz si bawi w wodzie.
00:08:01: Spjrz kto idzie! Tatu! | Co doktor powiedzia tatusiowi?
00:08:07: Doktor powiedzia, e | Michelle nie widzi i nie syszy.
00:08:16: Co powiedziae?
00:08:18: e nasza Michelle olepa i ogucha.
00:08:37: Spjrz na mnie! Michelle!
00:09:11: *Byam jak zwierztko*
00:09:13: *Dzieci uwielbiay robi mi kaway.*
00:09:16: *Tak jak Bg.*
00:09:19: Pani Gomes! |Kto przywiza Michelle te puszki?
00:09:25: Szsz... Uspokj si Michelle, | uspokj si, dziecko uspokj si.
00:09:43: Pali si! Pali si! Pani McNally! Pali si!
00:09:45: Na pomoc! Pani McNally! | Na pomoc! Pani McNally!
00:09:53: Od omiu lat... |Kadego dnia nowy wypadek
00:09:57: Zrani kogo noem, | albo sama rozbije gow!
00:10:00: Moga spali cay dom.
00:10:02: Z Michelle nigdy nie bdziemy szczliwi.
00:10:05: Co ty prbujesz mi powiedzie?
00:10:07: Wylemy j do orodka.
00:10:10: Masz na myli szpital psychiatryczny?
00:10:14: Jak moge o tym pomyle?
00:10:17: Cathy, wanie dlatego, e j kocham
00:10:20: chc j std odesa.
00:10:22: Ona moe spowodowa nieodwracalne zniszczenia.
00:10:25: Nie. Przepraszam. Nie zgadzam si.
00:10:27: Nie ma innego wyjcia.
00:10:30: Nie mam wicej cierpliwoci.
00:10:34: Sara! O mj Boe!
00:10:38: Wystarczy...! | To dziecko sprowadzi na nas mier.
00:10:43: Paul, zostaw j!
00:10:44: Nie zostanie tu ani chwili. | Prawie... zabia Sar.
00:10:51: Zostaw j!
00:10:54: To nie jej wina. | Na lito Bosk!
00:11:02: Sprbuj j zrozumie.
00:11:05: Ona cierpi.
00:11:11: Ona dusi si w tej ciemnoci.
00:11:17: Moje dziecko cierpi
00:11:28: Jest taka szkoa w Dehradun...
00:11:30: Gdzie dzieci takie jak Michelle | maj specjalne szkolenie.
00:11:34: Jeli pozwolisz, | napisz do nauczyciela...
00:11:37: My nie potrzebujemy nauczyciela...
00:11:40: Potrzebujemy czarodzieja.
00:11:42: Nigdy wicej nie chc sysze, | e nie ma lekarstwa dla naszej Michelle.
00:11:46: Jeden ostatni raz Paul.
00:11:48: Moe to jest nauczyciel, | ktry jest czarodziejem...
00:11:51: I wniesie wiato w ycie Michelle.
00:12:05: Debraj.
00:12:10: Ach, pani Nair. Podejd do wiata.
00:12:16: Co ty robisz, Debraj? | Dopiero co miae operacj oczu.
00:12:20: I co teraz robisz trzymajc | gasnc arwk?
00:12:23: Ta arwka ganie, pani Nair. | Musz si temu przypatrze
00:12:29: Czy mam racj?
00:12:35: Ganie.
00:12:39: Znowu pie cay dzie. | Nieprawda, Debraj?
00:12:42: Nie, nie...
00:12:45: Prbuj znale znak wiata. | Dla moich guchych i lepych dzieci...
00:12:52: Ktrym wiato zostao zabrane.
00:12:54: wiato... wiato!
00:13:04: Przeliteruj to, Debraj. | .W.I.A.T..O. wiato
00:13:09: Ach! Rnica pomidzy | nauczycielem... a czarodziejem.
00:13:13: Czasami tak mnie zocisz Debraj.
00:13:15: Zocisz... zocisz
00:13:18: Starczy tych bzdur
00:13:20: Bzdur, bzdur | bzd. bzd... bzd... ur bzd...ur
00:13:24: Nie mam czasu na twoje wygupy. | Mam dla ciebie wan wiadomo.
00:13:30: Do trzech razy sztuka...
00:13:32: Jeli to wypowiedzenie, | w do trzeciej szuflady.
00:13:35: Jeli to moja ostatnia pensja, | wtedy powdruje do mojej kieszeni...
00:13:38: A jeli to pismo, ebym opuci ten pokj | wtedy wyrzu do kosza.
00:13:42: Z pani zachowania wnioskuj, | e to nic z tego... czy mogaby
00:13:45: Przynie mi moje... krople do oczu... | z tego stou o tam. Dzikuj.
00:13:48: Moge mie trzy przypuszczenia Debraj...
00:13:50: Ale masz tylko jeden wybr. | Ten list.
00:13:54: Omioletnia dziewczynka z Shimla, | Michelle.
00:13:58: Nie widzi, nie syszy, | a jej rodzice jej nie rozumiej.
00:14:03: Jeste jej ostatni nadziej Debraj.
00:14:05: Inaczej umieszcz j w orodku.
00:14:07: Jeste najlepszym nauczycielem jakiego znam. | Ona potrzebuje nauczyciela, a ty pracy.
00:14:13: Spjrz
00:14:17: Co pani widzi w tym oku, pani Nair?
00:14:20: Wielk mio do mnie.
00:14:22: Musisz i do okulisty.
00:14:28: A w tym? | - Nic
00:14:31: Ma na imi Michelle, nieprawda?
00:14:37: Widz wszystko wyranie.
00:14:41: Pikny poranek...
00:14:44: nieg przykrywa ulice...
00:14:47: A ta maa dziewczynka...
00:14:50: Zagubiona duszyczka, bez celu.
00:14:55: Dam jej skrzyda zrobione | ze sw, pani Nair.
00:15:01: Naucz j lata.
00:15:04: Nie moesz zrobi nic dla siebie | a zamierzasz naprawia ycie innych
00:15:11: Co si stao, oczy ci bol?
00:15:14: Nie, to nie oczy...
00:15:19: Serce mnie boli...
00:15:29: Suchajc twoich okrutnych sw...
00:15:40: To boli... to boli!
00:15:50: I to po spdzeniu 30 lat w tej szkole...
00:15:54: Jestem tylko niesyszaln | i niewidzialn jednostk.
00:16:03: Kiedy widziaem szko po raz ostatni...
00:16:09: Moi uczniowie machali | do mnie w zym kierunku.
00:16:18: Machali do mnie w zym kierunku, pani Nair.
00:16:26: Och! To... to... to... boli...
00:16:34: To boli.
00:16:42: *Przeznaczenie poczyo dwie | obce dusze - w par.*
00:16:46: *Ja byam opuszczona przez Boga...*
00:16:50: *a ty zmczonym bitw wojownikiem.*
00:16:56: *Czekaam w swoich ciemnociach...*
00:16:59: *a ty przyniose migoczce wiato.*
00:17:12: Racja. Gdzie jest dziewczynka?
00:17:15: Tego nam potrzeba. | Nauczyciela alkoholika.
00:17:23: Mmmm... Interesujce. | Zabawny berbe.
00:17:35: I bardzo adny...
00:17:56: Tak. Tak... Kto nowy... | nowy kolega.
00:18:08: Podobaj ci si moje okulary, prawda? | Dobrze... moesz je mie...
00:18:14: Tutaj... prosz.
00:18:22: Zadowolona?
00:18:26: Nauczyciel... nauczy... ciel
00:18:33: Pan Sahai, ona rozumie?
00:18:35: Nie, tylko mnie naladuje.
00:18:39: Dobra... dobra dziewczynka
00:18:50: Co ona robi?
00:18:51: To jej piosenka dla mnie. | Jej matki
00:18:54: Och, Jest silna.
00:18:58: Naprawd przepraszam, panie Sahai
00:19:00: Nic si nie stao.
00:19:03: Co to jest!! | Po co ten dzwonek?
00:19:06: To jej znak rozpoznawczy
00:19:08: Jeli si zgubi. | Usyszymy j.
00:19:12: Zdejmijcie to!!!!
00:19:18: Jeli wy uwaacie wasze dziecko | za zwierztko...
00:19:21: Czego oczekiwa od innych? | - To twoje zadanie zrobi z niej czowieka.
00:19:28: Jak zamierzasz to zrobi?
00:19:31: Tymi palcami, pan McNally.
00:19:34: To s oczy lepca...
00:19:36: Gos niemowy...
00:19:38: Poezja guchego.
00:19:42: Urastaj do rangi miecza...
00:19:44: Trzymanego z si.
00:19:47: Mog ci nakarmi i uderzy,
00:19:49: Mog wskaza w kierunku Boga | a czasami...
00:19:51: Nawet w stron drzwi.
00:19:54: To nie jest takie proste jak si wydaje. | Moja crka jest podobna do mnie...
00:20:00: Uparta... | - Bezczelna.
00:20:04: Nie ty. Twoja crka
00:20:06: Lunch... bdzie podany wkrtce, pan Sahai.
00:20:09: Dzikuj. Pani McNally, | Jestem taki godny.
00:20:20: Dzikujemy ci Panie, |za chleb na naszych talerzach
00:20:23: Za powietrze ktrym oddychamy, | takie wiee i czyste.
00:20:27: Za dobro i wiar, | jestemy Ci wdziczni
00:20:31: Dary ycia i ukochanych bliskich, | cenimy i szanujemy
00:20:46: Nie
00:20:48: Niech pan j zostawi, pan Sahai.
00:20:50: Nie. Musi si nauczy jak si zachowywa.
00:20:53: Niech pan puci jej rk pan Sahai!
00:20:56: To dlatego ona si | jeszcze nic nie nauczya.
00:21:00: Nie bd tego tolerowa | w obecnoci moich goci.
00:21:04: Michelle tak je.
00:21:08: Albo zje z talerza albo bdzie godna. | Czy wyraam si jasno?
00:21:12: Pozwl jej je, dostaniesz inny talerz.
00:21:15: Ja... nie mam problemu z talerzem, |panie McNally.
00:21:19: Talerz... jest w porzdku.
00:21:21: Niech j pan puci. | To nie jest dobra metoda nauki.
00:21:24: Nie szkoda ci tego upoledzonego dziecka?
00:21:26: Szkoda? Tego diaba...? | Wic ona moe robi co jej si podoba?
00:21:31: Nie panie McNally, | szkoda mi pana...
00:21:33: I nie wa si wicej nazywa jej upoledzon.
00:21:35: Wystarczy! Nie zapominaj, | e jeste patnym sucym w tym domu.
00:21:42: Nauczycielem! Panie McNally... | nie wynajtym sucym... | a wynajtym nauczycielem.
00:21:46: Zostaw j, natychmiast.
00:21:49: Nie! Wyjdcie. Wszyscy.
00:21:50: Panie Sahai, | takie traktowanie Michelle...
00:21:52: Pani McNally... powiedziaa pani, | e bdzie wsppracowa.
00:21:55: W porzdku. Nie ma sensu tego kontynuowa.
00:21:57: Dajmy mu szans. | Pozwlmy mu wykona jego prac Paul.
00:22:00: Wyjdcie! Wyjdcie!
00:22:19: Martha, Naprawd mi przykro, | za dzisiejszy lunch
00:22:21: Nie martw si Cathy.
00:22:23: To nowy nauczyciel, to dlatego. | Prawda, Paul?
00:22:27: Martha, podrzuc ci do domu.
00:22:31: Paul, porozmawiam z panem Sahai...
00:22:38: Jestem bardzo godny; | i zamierzam je...
00:22:42: A jeli si bdziesz dobrze zachowywa | take moesz je.
00:23:03: yka!
00:23:06: Nie. Nie bdziesz jada rkami.
00:23:10: Otwrz, otwrz, otwrz, | i otwrz do.
00:23:13: Zostaw, zostaw to. Zostaw to.
00:23:15: Siadaj. Siadaj. Siadaj. Usid.
00:23:24: Nie dotkniesz jedzenia rkami.
00:23:26: Usid... siadaj.
00:23:33: Przesta... przesta. | Skocz z tym, skocz z tym.
00:23:39: Przesta. Skocz z tym, | Po prostu skocz z tym. Przesta.
00:23:45: yka. yka.
00:23:51: Tu nie ma mamy. | Twojej matki tu nie ma.
00:23:53: Tylko twj nauczyciel. | Twj nauczyciel... tylko ja
00:23:59: Dokd idziesz? | Wydaje ci si, e dokd idziesz...
00:24:04: Nie zamierzasz chyba wyj... | czyby...
00:24:08: Czekaj... wydaje ci si, | e przed kim uciekasz?
00:24:11: Nie wyjdziesz...
00:24:14: Chod... ze mn... chod.
00:24:16: Chod tutaj... siadaj.
00:24:21: Bdziesz jada yk. No dalej.
00:24:27: Bdziesz jada yk. No dalej.
00:24:32: Otwrz buzi... otwrz...
00:24:34: Otwrz buzi... otwrz, otwieraj... | Otwieraj. Otwieraj, otwieraj.
00:24:40: Tak. Tak. Tak... bardzo dobrze.
00:24:49: Ty may brzdcu...
00:24:56: To powinno ci ostudzi.
00:24:59: To nie jest sposb...
00:25:06: Dzikujemy ci Panie | za pokarm na tych talerzach...
00:25:16: Za powietrze ktrym oddychamy. | Takie wiee i czyste.
00:25:22: Za dobre zdrowie i spokj. | Za pikno i mio.
00:25:27: Prosz nie podejmuj pochopnej decyzji
00:25:29: Paul, ja wiem, e jego metody | nauczania s ekscentryczne...
00:25:31: Jest chamski, arogancki | i na dodatek jest alkoholikiem.
00:25:33: Nie pasuje mi na nauczyciela.
00:25:35: Ale czy nie widzisz, czego dzisiaj dokona...
00:25:37: Michelle jada dzisiaj... | - Czego ty chcesz Cathy?
00:25:42: Pozwala si obraa | we wasnym domu?
00:25:47: Nie. | - W takim razie on musi odej.
00:25:50: Mam nadzieje, e rozumiesz.
00:25:59: Las jest uroczy... | ciemny i rozlegy
00:26:02: Ale mam obietnice do wypenienia... | - Panie Sahai...
00:26:05: I dug drog przed sob zanim znajd | t cholern kopert. Ach, Tak!
00:26:08: Musz z panem porozmawia, panie Sahai. | Jest pan zajty?
00:26:11: Nie. Niezupenie. | Wanie pisaem do przyjaciki o Michelle.
00:26:15: Dzisiaj miaa swoj pierwsz lekcj... | Etykiety, zachowania.
00:26:21: Umiejtnoci, ktrych pan nie posiada.
00:26:23: Pomin uprzejmoci. | Chc, eby pan opuci ten dom.
00:26:29: Nie odejd |dopki nie wykonam swojej pracy.
00:26:34: Dopiero zaczem. | Przede mn jeszcze duga droga, wie pan.
00:26:37: Nie podobaj mi si paskie metody.
00:26:40: A mi si nie podoba | paskie wtrcanie si.
00:26:44: To pana bilet... czek.
00:26:48: I wypowiedzenie.
00:26:54: Nie potrzebujemy ju pana. | Jutro odjeda pan pierwszym pocigiem.
00:26:59: A Michelle nastpnym | do szpitala psychiatrycznego?
00:27:02: Teraz jest gucha, lepa | a take opniona w rozwoju.
00:27:06: Moja crka to moja odpowiedzialno.
00:27:08: I moja te, panie McNally. | Musi pan zrozumie,
00:27:13: e to kompletnie zrujnuje jej ycie.
00:27:18: Pocig odjeda punktualnie o sidmej.
00:27:22: I prosz... zaoy to z powrotem.
00:27:28: Dobranoc.
00:27:36: Dobranoc!
00:27:39: Pan Sahai musia ju wyjecha.
00:27:42: Po moim powrocie porozmawiamy o Michelle.
00:28:00: Co si wyprawia w tym domu? | Pani Gomes!
00:28:05: Co si tutaj dzieje? | To mieszne.
00:28:08: Pani Gomes, Nie rozumiem, | co si dzisiaj dzieje w tym domu.
00:28:12: Dzie dobry, pani McNally. | Jak si pani dzi miewa?
00:28:15: Pan Sahai...? | Mylelimy, e pan wyjecha.
00:28:19: Tylko zmieniem pokoje pani McNally. | Nigdy nie zostawiam nie dokoczonej roboty.
00:28:22: Czego pan chce?
00:28:24: Tego samego co pani... | eby Michelle staa si niezalena.
00:28:28: A do tego, potrzebuj czasu.
00:28:30: Wie pan e Paul...
00:28:33: Wyjecha na 12 dni. | I te 12 dni naley do Michelle i do mnie.
00:28:36: Teraz, prosz nie odmawia, pani McNally.
00:28:38: Nie!! To niemoliwe. | Nie wykorzysta pan nieobecnoci Paula.
00:28:47: Och, mj Boe!! Och, mj Boe!! | Nie mog w to uwierzy!
00:28:50: To niedorzeczne. | Nie mog w to uwierzy!
00:28:52: Co pan zrobi? | To gabinet Paula...
00:28:54: Teraz to bdzie gabinet Michelle.
00:28:57: Pani Gomes!!! Prosz to odoy! | - Nie, ma'am, on ma racj!
00:29:00: Och! Wic rwnie suba | sucha teraz pana!
00:29:03: Kim pan jest, eby przej mj dom?
00:29:08: Nauczycielem Michelle.
00:29:09: Byym... byym pan Sahai, | i nigdy wicej.
00:29:13: Jestem pani ostatni nadziej.
00:29:18: Jeli dzisiaj wyjad | wtedy po kilku dniach...
00:29:23: Michelle trafi do orodka.
00:29:25: Panie Sahai... panie Sahai!
00:29:30: Tak?
00:29:32: Tak dugo jak bd ya, | moja crka nie trafi do orodka.
00:29:36: Rozumie pan to?
00:29:40: Moja matka te...
00:29:43: Tak mwia.
00:29:47: Tak dugo jak yje...
00:29:50: Moja crka nigdy mnie nie opuci.
00:29:55: Ale pewnego dnia...
00:30:06: Sama zacigna j do szpitala.
00:30:13: A ona zagubia si | za elaznymi drzwiami szpitala.
00:30:30: Michelle jest gucha i lepa, | pani mcNally!
00:30:34: Ona nie jest chora psychicznie!
00:30:41: Potrzebuje rozrnia sowa...
00:30:49: Przedmioty, ktrych dotyka, | jedzenie, ktre zjada...
00:30:55: Ma imi, ktre co oznacza. | Naucz j mwi...
00:31:01: Poprzez znaki.
00:31:05: Dopki jest bezpieczna w swoim domu, | to si nie moe sta.
00:31:11: To dlatego!
00:31:15: Po pierwsze...
00:31:18: Bd musia przemeblowa t cz domu.
00:31:20: Wszystko powinno by dla niej nowe.
00:31:25: adnych dokumentw, ksiek... | tylko puste ciany.
00:31:29: Zmieni nawet zapach tego pokoju.
00:31:31: Po drugie, tylko ja bd si zajmowa Michelle.
00:31:33: Bdzie polegaa tylko na mnie!
00:31:35: Po trzecie, nikt za wyjtkiem | pani nie bdzie mg tu wchodzi.
00:31:38: Nie, nie nie... prosz nie potrzsa gow! | prosz na mnie spojrze... na mnie!
00:31:41: To trudne, ale trzeba | to zrobi dla Michelle.
00:31:45: Po czwarte, wszystko czego | potrzebuj to czas i zaufanie.
00:31:49: adnej pensji, adnych zasikw, | nic i...
00:31:53: adnego alkoholu
00:31:55: I papierosw...
00:31:56: To byo po pite...
00:32:05: Wic, kiedy mog rozpocz | opiek nad uczniem?
00:32:12: Wieczorem.
00:32:23: Wie pani, pani McNally, | Chciabym umie piewa...
00:32:27: Ale mj piew jest... aosny.
00:32:49: Droga pani Nair, | Mam dobre wieci.
00:32:58: Bdziesz nieszczliwa syszc, | e czarodziej jest znowu w akcji
00:33:07: Dzisiaj jest pierwszy dzie Michelle...
00:33:11: Pan Sahai... | - W szkole. Ach!
00:33:17: Paska uczennica.
00:33:19: Dotrzymaa pani obietnicy, pani McNally
00:33:25: Zacza si lekcja, | i rodzice nie s mile widziani.
00:33:30: Powinna pani i.
00:33:36: Nigdy nie zostawi jej samej.
00:33:40: Prosz dbaj o ni. | Nie bd dla niej surowy
00:33:45: Nie.
00:33:50: Ona mnie szuka. | - Tak. Wiem.
00:33:53: Zamierza teraz i do pani. | Prosz ju i, pani McNally.
00:33:56: Prosz wyj. Wracaj.
00:34:05: Nie, nie znios tego... | - 20 dni!
00:34:07: Nie moe pani jej dotkn przez 20 dni.
00:34:09: To czas jej posiku.| - Tak wiem. Teraz prosz ju i.
00:34:11: Prosz. Prosz. Czy mog...? | - Powiedziaem wyj!
00:34:28: Nie! Nie. adnej mamy. | adnego taty. Tylko ja.
00:34:33: Ja, twj przyjaciel. twj przyjaciel.
00:34:35: Widzisz zobacz, zobacz, twj nauczyciel. | Przyjaciel. Przyjaciel!
00:35:02: Zacza si magia, pani Nair! | Magia!
00:35:09: Zmieni jej ycie.
00:35:12: Zacza si magia! | Magia!
00:35:33: Pobudka, panienko... Michelle mcNally. | Oboje przejdziemy przez t ciemno
00:35:40: W ktrej yjesz.
00:35:43: Wic nie pozostawaj w ciemnoci.
00:35:49: Chod do wiata! | wiato. wiato.
00:35:54: Tak! Tak! Tak! wiato!
00:36:01: Alfabet zaczyna si od liter | a, b, c, d, e, ale twj...
00:36:04: Zacznie si od c, z, e, r, ...
00:36:12: Czer, czer, czer
00:36:19: Twj alfabet, twj wiat | jest inny Michelle.
00:36:22: Ty jeste inna, ty jeste, ty jeste, | i ty jeste inna...
00:36:27: I bd dumna z tego, e jeste inna.
00:36:45: Tutaj. To jest ciasto. | Tak ciasto,
00:36:50: C. Ciasto, C.i.a.s.t.o.
00:36:55: Ciasto. C.i.a.s.t.o. C.i.a.s.t.o. C.i.a.s.t.o.
00:37:00: C.i.a.s.t.o. przeliteruj. | przeliteruj to... ciasto
00:37:06: Przeliteruj ciasto na moich moich rkach. | Przeliteruj to. Przeliteruj to.
00:37:16: Nie wa si dotkn ciasta!
00:37:22: Pani McNally, czy mona...
00:37:26: Pani, pani mcNally, | Czy moe pani przynie jakie wiato?
00:37:33: Ju id! Ju id.
00:37:34: Och Boe! Czy z Michelle wszystko w porzdku?
00:37:37: Czy moe pani przynie wiato? Och. Och!
00:37:40: Panie Sahai! Panie Sahai
00:37:44: Dobry wieczr pani McNally | - Potrzebuje pan pomocy?
00:37:47: Czy wygldam... jakbym potrzebowa pomocy?
00:37:51: Hmm, dla mnie to wyglda jak nokaut.
00:37:54: Nokaut, tak nokaut.
00:38:04: Oczy nie s istotne | w porwnaniu ze wiatem.
00:38:08: Zrozumiaem to, uczc Michelle.
00:38:11: W ciemnoci, nawet oczy s bezuyteczne.
00:38:19: Pierwsza runda i nokaut. | Ale nastpna bdzie moja.
00:38:27: Powodzenia, pan Sahai. | Powodzenia.
00:38:34: Chod za mn, tak, | Chod za mn... tutaj!
00:38:37: To jest woda. Nie, nie... | Nie bj si. Nie bj si.
00:38:42: Pan Sahai... |- Tak?
00:38:45: Michelle boi si wody.
00:38:49: A ja chc wyrzuci ten strach | z jej wiadomoci.
00:38:52: Za pi dni, bdzie pywa. | Zacza si runda druga.
00:38:57: Hej! Dokd idziesz? | Chod tutaj.
00:39:00: Dokd idziesz? | Wracaj...
00:39:03: Ostronie, ostronie. | Teraz ostronie. Uwaaj! Uwaaj!
00:39:08: Uwaaj! | Mwiem ostronie.
00:39:12: Uspokj si. Uspokj si, Uspokj si. | To cier.
00:39:23: Balsam, balsam.
00:39:36: eby zagodzi bl.
00:39:47: Pierwszy ucisk doni, panie Sahai.
00:39:49: Tak, teraz jestemy przyjacimi.
00:40:00: I... mj pierwszy ulatujcy pocaunek.
00:40:05: Musi si nauczy, | e jest skazana na ciernie.
00:40:15: Te ciernie, ktre zdobiy koron Jezusa.
00:40:27: Prawda, pani McNally?
00:40:31: Tak!
00:40:48: *Powoli zaczynaam rozumie zwizek...*
00:40:51: *midzy cierniem a blem...*
00:40:53: *pomidzy wod a pragnieniem...*
00:40:58: *ale jedno powizanie | wci byo dla mnie dziwne...*
00:41:02: *nazwy i ich znaczenie.*
00:41:03: Ptaszek... Ptaszek... Ptaszek
00:41:09: Pika. P.i..k.a | Pika. Pika... Pika...
00:41:28: W.o.d.a.
00:41:39: Woda. Woda... woda
00:41:43: yka
00:41:51: To jest... serwetka...
00:41:57: Nie. Nie. To nie jest yka
00:42:01: To jest... serwetka, serwetka... | powiedz "serwetka".
00:42:10: Ach! Mam do.
00:42:22: Nie, pani McNally, | nie pozwol jeszcze zabra Michelle
00:42:26: Jeszcze si niczego nie nauczya. | Zna sowa, lecz nie ich znaczenie.
00:42:31: Cigle mwi serwetka, yka. | Ale jeszcze duga droga, wie pani
00:42:34: Jak duga panie Sahai? | Mino 19 dni
00:42:38: Obiecaa pani 20 dni, | Wci mam kilka godzin
00:42:41: Co si moe wydarzy w cigu kilku godzin?
00:42:44: Wiedza moe nadej jak bysk pani McNally. | Jest jak wieczka...
00:42:48: Raz zapalona, moe wypeni wiatem cay dom.
00:42:51: Prosz mi wierzy, taki cud | zdarzy si nie wiadomo kiedy...
00:42:53: A Paul moe wrci w kadej chwili. | Naprawd bardzo mi przykro.
00:42:59: Przyjd po Michelle jutro. | O wschodzie soca
00:43:05: A ja bd si modli, eby jutro nie | byo wschodu soca, pani mcNally
00:43:10: Dobranoc
00:43:30: Co?
00:43:32: Uczynie z mojej Michelle maa dam!
00:43:42: Dzikuj.
00:44:02: Dzikuj.
00:44:24: yka...
00:44:38: Sprbuj zrozumie, Michelle, | kade sowo ma znaczenie.
00:44:44: A bez sw, | nigdy nie wyjdziesz z ciemnoci.
00:44:49: Nigdy nie bdziesz w stanie | zobaczy wiata!
00:44:51: Nigdy, nigdy nie bdziesz | w stanie zobaczy wiata.
00:44:53: Przywiesz ci ten dzwonek | i bd traktowa jak krow.| K.r.o.w.a... krowa.
00:45:03: Staniesz si zwierzakiem Michelle. | Tylko zwierzakiem
00:45:06: Michelle...
00:45:08: Umieszcz ci w szpitalu.
00:45:11: A tym razem nie dopuszcz do tego.
00:45:13: Musisz si nauczy. | Syszysz?
00:45:17: Jeste moj ostatni nadziej. | Michelle, Michelle...
00:45:20: Michelle, syszysz? | - Teraz musi pan odej, panie Sahai.
00:45:23: Nie, nie zamierzam odchodzi,| pani McNally
00:45:26: Nie poddam si tak atwo.
00:45:28: Ja dotrzymaam obietnicy. | Teraz twoja kolej.
00:45:30: Ale to jeszcze nie koniec pani McNally. | Wci pozostao kilka minut.
00:45:34: Paul moe wrci w kadej chwili. | panie Sahai. Jestem bezradna
00:45:37: Tak. Pani McNally. | Ale ona musi si uczy.
00:45:39: Panie Sahai... | - Ona musi si uczy...
00:45:41: e ta rka, ktr trzyma ma nazw. | e ty jeste matk, matk...
00:45:47: M.a.t.k.a... matka.
00:45:56: A to jest ojciec.
00:46:01: Paul, ja wanie.. | - Prosz wyj, panie Sahai.
00:46:29: Droga pani Nair, | bdziesz zachwycona wiedzc...
00:46:32: e po spdzeniu 20 dni | z ma Michelle, poniosem porak.
00:46:39: Jednak, jeli cieszysz si na myl | ujrzenia ponownie moich oczu...
00:46:43: Jeste w wielkim bdzie.
00:46:55: Pani Gomes, powstrzyma j pani?
00:46:58: Pozwl jej, panie Sahai. | Jest dzisiaj bardzo szczliwa
00:47:05: Nie! Przesta Michelle. | Ty may brzdcu.
00:47:10: Nie pozwol ci na to.
00:47:13: Mogli mnie wyrzuci,
00:47:15: ale nie zamierzam pozwoli, | eby si tak zachowywaa.
00:47:23: Przesta Michelle. | Przesta!
00:47:25: Nie moesz zapomnie o tym, |czego nauczyem ci przez 20 dni... siadaj
00:47:29: Zostawi j pan, panie Sahai.
00:47:30: Siadaj... usid.
00:47:32: Zaoysz serwetk na szyj | i uyjesz yki... eby je.
00:47:37: No i nie rzucisz tym...
00:48:03: Dalej, chod tutaj...
00:48:05: Ty brzdcu... chcesz we mnie rzuca!
00:48:09: Naucz ci, co to jest woda! | Chod tu! Co to jest woda, dalej!
00:48:14: To jest woda... woda... woda...
00:48:20: Daj rk... to jest woah... | woda... woda... Rozumiesz?
00:48:25: Woah!!
00:48:30: Woah!
00:49:51: Woda... to woda...
00:49:55: W.o.d.a.
00:50:23: Pani McNally!!!
00:50:31: Tak... to jest trawa. | T.r.a.w.a. Przeliteruj...
00:50:40: Bardzo dobrze... Bardzo dobrze... | pani McNally!!!
00:50:44: To jest "kwiat", kwiat... | kwiat... k.w.i.a.t... kwiat.
00:50:51: Pani McNally!! Panie McNally!! | Panie McNally!! Panie McNally!!
00:50:59: Co si stao panie Sahai? | Czy z Michelle wszystko w porzdku?
00:51:02: Michelle. Michelle ona... | Pani McNally. Ona wie, ona wie.
00:51:06: Zna znaczenie sw.
00:51:08: Ona wanie, | wanie poznaa znaczenie sw.
00:51:11: Patrz. patrz!
00:51:16: Tak, Michelle... | Matka. Matka...
00:51:38: Maa...
00:51:53: Matka
00:51:55: Maa...
00:51:56: Jeszcze raz
00:52:00: Ma...
00:52:06: Pa... pa...
00:52:48: To jest "nauczyciel". "nauczy... ciel"
00:52:58: Nau... nau
00:53:08: Tak... tak
00:53:11: Tak, to twj nau
00:53:32: Droga pani Nair...
00:53:39: Bdziesz szczliwa wiedzc...
00:53:44: e udao si... udao si...
00:54:19: *Tego dnia wygrae pierwsz bitw | z moj ciemnoci.*
00:54:24: *Ale dzisiaj nic nie pamitasz.*
00:54:27: *Teraz ja bd walczy z twoj ciemnoci.*
00:54:30: *Naucz ci wszystkiego | czego ty mnie nauczye*
00:55:34: *Woda. Pierwsze sowo | ktrego mnie nauczye...*
00:55:38: *A potem...*
00:55:42: *Pisae kady szczeg na mojej doni...*
00:55:48: *Jak maestro grajcy symfoni*
00:55:55: Cathy!
00:55:57: Martha... Martha! | Kiedy wrcia z Londynu?
00:56:00: Och! Tak dobrze ci widzie. | Wesoych wit.
00:56:06: Panie McNally... | - Id, panie Sahai. Chwileczk
00:56:10: Chciabym, eby pozna pana Fernandeza, | dyrektora Uniwersytetu krla Edwarda.
00:56:16: Chciabym, eby Michelle | studiowaa w tym koledu
00:56:18: To zaszczyt pozna pana, | panie Fernandez.
00:56:20: Caa przyjemno po mojej stronie.
00:56:21: Nie wierz, ile czasu mino, Martha
00:56:23: Pozwl mi to udowodni... | Chod
00:56:30: Czy poznajesz j? | Moja modsza crka, Sara
00:56:36: Saro, to ciocia Martha, | stara znajoma
00:56:38: Witaj, ciociu Martho. | Tyle o tobie syszaam...
00:56:40: Ale gdzie jest moja droga Michelle? | Nie mog si doczeka, eby j zobaczy
00:56:43: Ach, Michelle. | Widzielicie Michelle?
00:56:45: Tak... myl, | e jest w rodku, przepraszam.
00:56:53: Chod... poszukamy jej.
00:57:24: Ach! tutaj jest
00:58:22: Panie Sahai. Spjrz na t dziewczyn. | Nie widzi ani nie syszy,
00:58:26: Ale wci... tylko spjrz na ni, | to niesamowite.
00:58:31: To jest Michelle McNally...
00:58:35: Dziewczyna, o ktrej mwiem. | - To niemoliwe, panie Sahai.
00:58:39: Niemoliwe to sowo, ktrego nigdy | jej nie nauczyem panie Fernandez.
00:58:44: S specjalne szkoy dla taki dzieci...
00:58:46: Gdzie si ich uczy wielu rzeczy.
00:58:50: Ple kosze, tka dywany...
00:58:56: Czy syszae o dziewczynie takiej jak Michelle, | ktra dostaa si na normalny uniwersytet?
00:59:01: Nie, ale mgbym.
00:59:04: Jak ona zrozumie wykady?
00:59:07: Bd z ni siedzia w klasie. | Nauczy si wszystkiego dziki znakom
00:59:12: Kade sowo, kad literk.
00:59:16: Michelle... poznaj swojego dyrektora
00:59:28: Tak, tak... mwiem mu... | chcesz studiowa sztuk, nie nauk
00:59:35: Panie Sahai musz to | przedyskutowa z zarzdem.
00:59:39: Dostae szans | na spenienie dobrego uczynku.
00:59:45: I mam nadziej,| e nie zmarnujesz tej okazji.
00:59:51: Na zdrowie?
00:59:53: Panie Sahai, ten uniwersytet jest | dla normalnych studentw.
00:59:59: Ale ze wzgldu na twoj wiar | w Michelle...
01:00:03: I poniewa wierzymy | e jeste dobrym nauczycielem...
01:00:06: Przeegzaminujemy Michelle. | - Dzikuj.
01:00:08: Ale dzisiaj, nie moesz tumaczy Michelle.
01:00:11: Wezwalimy nauczyciela, | ktry nie zna adnego z was.
01:00:16: Ona bdzie tumaczy.
01:00:17: Oni ci przeegzaminuj. | Ale inny tumacz, nie ja, dobrze?
01:00:27: Ach, tutaj jest.
01:00:33: Pani Nair...?
01:00:34: Witam pani Nair, poznaj pana Sahai.
01:00:38: Witaj, pani Nair. | - Witaj.
01:00:40: wiato
01:00:50: Jeste gotowa?
01:00:55: Jestemy gotowe, sir.
01:01:00: Dlaczego chciaaby studiowa?
01:01:02: Dlaczego chcesz studiowa?
01:01:06: Chc studiowa... i uczy si...
01:01:10: eby y z godnoci, | niezalenie... po prostu y.
01:01:17: Ile jest oceanw na wiecie?
01:01:19: Ile jest oceanw na wiecie?
01:01:23: Dla mnie kada kropla wody to ocean
01:01:30: Nie odpowiedziaa na moje pytanie. | Ile jest oceanw na wiecie?
01:01:35: Oczekuj prostej odpowiedzi na to pytanie
01:01:45: Jeli jestemy w Indiach, | z ktrej strony jest Ameryka?
01:01:50: Jeli jeste w Indiach, | z ktrej strony jest Ameryka?
01:02:13: Ziemia jest okrga. | Wic Ameryka jest z kadej strony.
01:02:22: Co dla niej znaczy wiedza? | - Co dla ciebie oznacza wiedza?
01:02:28: Wiedza... jest wszystkim
01:02:32: Wiedza to duch, mdro, | odwaga, wiato, dwik.
01:02:41: Wiedza to moja biblia, Bg...
01:02:46: Nau!
01:02:48:...wiedza to mj nauczyciel | - Brawo! Doskonale.
01:02:59: Gratulacje, panie Sahai.
01:03:01: Paska uczennica jest teraz | studentk tego uniwersytetu.
01:03:10: Dzikuj... dzikuj
01:03:22: Odpowiedziaam na wszystkie pytania.
01:03:24: Michelle wyglda dzisiaj na szczliw, Paul. | Nie moe przesta mwi o egzaminie
01:03:31: Nie przestaje si mia przez cay dzie.
01:03:33: Czemu nie? Dziewczyna, | ktra nie moga usiedzie przy stole
01:03:38: Ma dzisiaj miejsce na uniwersytecie. | Niewiarygodne.
01:03:44: Czy wyobraasz sobie? Czy wyobraasz sobie ten | dzie kiedy Michelle skoczy studia?
01:03:51: Ach, to bdzie wyjtkowy dzie, prawda Saro?
01:03:56: Oczywicie mamo.
01:03:58: Cokolwiek Michelle zrobi jest wyjtkowe. | Prawda?
01:04:03: Przepraszam; | Musz skoczy ten szkic.
01:04:13: Dobry wieczr Saro. | - Dobry wieczr.
01:04:15: Panie Sahai, Gratulacje. | Wanie dokonae...
01:04:19: Kolejnego cudu. | Wci duga droga przed nami, panie McNally
01:04:24: Podr si dopiero rozpocza.
01:04:30: Nauczyciel!
01:04:35: Czekaa na swj prezent tak dugo.
01:04:51: Co to jest?
01:04:54: Twj przyjaciel, na cae... ycie.
01:04:58: Nie potrzebuj tego
01:05:04: Nie chc by zalena od tego.
01:05:08: To nie sprawi e bdziesz zalena.
01:05:14: Ale niezalena. | Rozumiesz?
01:05:56: *To by pocztek nowego ycia...*
01:05:58: *nowe uczucia, nowe moliwoci...*
01:06:02: *wierzye we mnie...*
01:06:04: *a ja wierzyam w swoje skrzyda.*
01:06:06: Pamitasz jak szczliwa byam tamtego dnia?
01:06:20: Czy to rozsdne pozwoli Michelle | na samodzielne ycie?
01:06:23: Nie jest sama; | pani Gomes te tam mieszka.
01:06:26: Ja mieszkam naprzeciwko.
01:06:28: Uniwersytet jest blisko, | bdzie moga pozna nowych ludzi.
01:06:34: Poza tym, nie moemy | jej chroni cae ycie.
01:06:39: Prosz si nie martwi. | Wszystko si uoy!
01:06:40: Co si z tob dzieje, Sara? Huh?
01:06:42: Wszyscy wanie si mialimy | a ty nagle zaczynasz ktni.
01:06:44: To bardzo irytujce, mamo. | Cokolwiek gdzie poo...
01:06:47: Ona to bierze i odkada w inne miejsce.
01:06:49: Mamo, ja j bardzo kocham, | Naprawd.
01:06:51: Ale... prosz... oszczdcie mi tego. Ok?
01:06:54: Ona jest bardzo podekscytowana, kochanie. | Prosz zrozum to
01:06:57: Wszystko rozumiem. | Wszystko krci si wok niej, prawda?
01:07:00: Jej podekscytowanie, jej szczcie, | ona znaczy dla ciebie wszystko
01:07:03: A co ze mn? | Czy te powinnam do ciebie mwi znakami?
01:07:07: Paul, nie mog uwierzy w to co ona mwi.
01:07:12: O mj Boe... | Michelle!
01:07:16: Michelle! | - Nie, pani McNally. Zostawmy j sam.
01:07:21: Z kadym upadkiem, podniesie si wyej.
01:07:27: Upadam.
01:07:29: To jest zdeterminowanie.
01:07:32: Chciabym eby chodzia sama, | bez niczyjej pomocy.
01:07:41:50 krokw. Prosto i potem w prawo. | Zrozumiaa?
01:08:01: Jojo... id wolno... starzej si.
01:08:05: Och! Tak mi przykro.
01:08:20: Dokd ona idzie?
01:08:25: Dokd... idziesz?
01:08:27: Nie, nie nie... |To nie tdy... To tdy.
01:08:31: Nie... to... tch! | Jestemy spnieni...
01:08:34: Dalej... tak, pospiesz si
01:08:43: Tak, dalej...
01:08:47: Szybciej, szybciej, szybciej! | Tak!
01:08:55: Dalej, dalej... pospiesz si.
01:08:58:38 | - Obecna.
01:09:00:39 | - Obecny
01:09:02:40 | - Obecny
01:09:05:41
01:09:10:42 | - Obecna.
01:09:14: *Tyle byo do nauki | i tak mao czasu.*
01:09:19: *24 godziny bez zmczenia...*
01:09:21: *twoje palce mogyby przemwi do mnie.*
01:09:26: Czy ycie rozpoczyna si w onie | czy z ziemi...
01:09:30: Jego podr zaczyna si | w ciemnociach i tam koczy.
01:09:38: Pewnego dnia wszyscy bdziemy | musieli przekroczy t ciemno...
01:09:42: I sign wiata.
01:09:53: *Nowe drzwi otworzyy si przede mn...*
01:09:56: *nowi przyjaciele, nowe opowieci, | nowa poezja...*
01:10:01: *nowy sposb patrzenia na wiat*
01:10:04: *To co widzisz jest twoim snem*
01:10:09: Nie. Ona, ona... ona | nie zgadza si z tym poet
01:10:13: Oczy nie widz snw | widzi je umys.
01:10:17: Ja nie widz, a jednak ni.
01:10:24: Nasz sen, e pewnego dnia | otrzymam dyplom.
01:10:41: Jestecie gotowi?
01:10:44: Gotowi...
01:10:47: Drzewo... | - Drzewo...
01:10:50: Mot... | - Motyl...
01:10:53: Pta... | - Ptak...
01:10:56: Ryba... | - Ryba...
01:10:59: Pszczoa... | - Pszczoa...
01:11:09: *Najlepsze lata mojego ycia...*
01:11:14: *wspomnienia o nich | nios rado nawet dzi*
01:11:31: Jest dobrze...
01:11:34: Wszystko w porzdku!
01:11:42: Co...? Minutka..?
01:11:55: Nie zanosi si na nieg. | Prosz skoncentruj si na swoich studiach
01:12:00: Nie, nie... nie bdziesz potrzebowa | parasola, skoncentruj si.
01:12:18: Daj mi parasol. | Hej przesta...
01:12:20: Daj mi parasol...
01:12:22: Daj mi parasol... | daj... mi... parasol
01:12:57: *lepa jeste*?
01:12:59: Przepraszam pana
01:13:02: Hej... nie... nie. nie. | W porzdku... w porzdku.
01:13:07: Nie, nie...
01:13:10: Jeste za wolna! | Jak zamierzasz zda?
01:13:15: Bdziesz prbowa?
01:13:17: Zobaczmy
01:13:20: Dziesi sw w minut
01:13:28: Musisz prbowa, a dojdziesz do 30. | 30 sw, jeszcze czego!
01:13:40: Zdaam? | - Nie, oblaa.
01:13:49: Nie, nie jeden czy dwa tematy, | oblaa wszystkie.
01:14:20: *Ludzie wituj sukces | ale my witowalimy porak*
01:14:25: *podczas jedzenia lodw | opowiedziae mi histori o pajku*
01:14:29: *ktry po wielu prbach | dotar w kocu do domu.*
01:14:32: *Poza tym, poraka jest | pierwszym krokiem do sukcesu...*
01:14:36: *ale dla mnie ten krok | by niekoczcy si.*
01:14:46: Panie Sahai, co u pana? | Co u Michelle?
01:14:50: Wszystko w porzdku, | Podali jej wyniki.
01:14:54: I co si stao?
01:14:56: Znowu oblaa.
01:15:00: Ale twierdzia, e jej zadania byy proste.
01:15:04: Kamaa, eby nie psu sobie wakacji
01:15:12: Ale mwi pan, e tylko po upadku | mona si podnie wyej.
01:15:19: Zanim ja upadn, chc nauczy j lata.
01:15:24: Starzej si, wiesz?
01:15:29: Och nie... | - Co si stao?
01:15:33: Michelle znowu nie zdaa? | - Tak, Paul. Martwi si.
01:15:38: Myl, e pan Sahai...
01:15:42: Ma... chc wraca do domu.
01:15:52: Ma, nie zdaam.
01:16:00: Nauczyciel nakrzycza na mnie.
01:16:12: Kocham ci, moje dziecko, kocham ci.
01:16:37: Powiedziano mi, e pan | mnie szuka panie Fernandez
01:16:41: Ach panie Sahai, prosz wej. | Czekam na pana cay dzie...
01:16:46: Chc si z panem podzieli | moim najwikszym osigniciem.
01:16:51: Prosz usi.
01:16:57: Panie Sahai Michelle studiuje 2 rok | w tej samej klasie.
01:17:04: Wic pomylaem, e mgbym | co zrobi eby... jej pomc.
01:17:10: Pierwszy rok sztuki, w caoci w brailu.
01:17:15: Powiedzia pan raz, e niewiele mamy | danych szans, eby zrobi dobry uczynek.
01:17:21: Ciesz si, e nie zmarnowa pan tej szansy.
01:17:26: Teraz nikt nie powstrzyma Michelle | w drodze naprzd. Dzikuj.
01:17:29: Nie ma za co... To mj obowizek, | moja przyjemno, moja duma.
01:17:37: Mam nadziej, e si przyda?
01:17:47: Czy co si stao?
01:17:51: Ksika, panie Sahai. | Prosz da j Michelle.
01:18:00: Jak std si wychodzi?
01:18:05: Jak... std si wychodzi?
01:18:09: Prosz mi wybaczy?
01:18:11: Droga do wyjcia?
01:18:15: Drzwi, panie Sahai... | tu za panem.
01:18:18: Dokadnie tak, jak pan tu wszed.
01:18:23: Tak...
01:18:28: Panie Sahai, czy wszystko w porzdku?
01:18:49: Nau... czyciel...
01:19:51: *Wraz z wiekiem pojawio si nowe uczucie...*
01:19:53: *co czego nie potrafiam zrozumie*
01:19:56: *Nie znaam nikogo poza tob nauczycielu*
01:20:01: *to dlatego mylaam o innych relacjach z tob*
01:20:06: *czy takie mylenie byo niewaciwe?*
01:20:09: *duo si zmieniao...*
01:20:12: *ale moje oblewanie egzaminw | byo niezmienne*
01:20:23: Czas min, Michelle... czas min.
01:20:26: Michelle, miaa ju dodatkowy czas.
01:20:29: Michelle... zabieram kartki.
01:20:35: Nie... nie... | - Prosz...
01:20:36: Pu to... | - Prosz...
01:20:37: Pu... nie... pu...
01:20:42: Nie wystarczy zna odpowied...
01:20:44: Kompletnie mnie zawioda. | Jestem zy... bardzo zy...
01:20:49: Nie... nie wystarczy zna odpowied...
01:20:53: Musisz j jeszcze przela | na papier, rozumiesz?
01:21:02: Nie stj tam tak jak ofiara!
01:21:08: W porzdku. | - Nie. Nic nie jest w porzdku, pani McNally.
01:21:11: To nie tylko jej poraka, | ale take moja.
01:21:13: To trzeci rok z rzdu jak oblaa.
01:21:16: Od trzech lat przerabiamy te same lekcje.
01:21:18: Za wolno pisze na maszynie. | 10 sw w 2 minuty. Mam na myli...
01:21:21: Hej, Michelle... Michelle...
01:21:23: Wydaje ci si, e dokd idziesz?
01:21:25: Zostaw ten baga... | zostaw, zostaw...
01:21:29: Zostaw go!
01:21:30: Wystarczy! Chc do domu.
01:21:33: Nie. Nie... nigdzie nie pjdziesz.
01:21:35: Nie chc tu zosta. | Nie chc studiowa.
01:21:37: Nie... nie... zostaniesz... | bdziesz studiowa. Rozumiesz?
01:21:40: Bdziesz si uczy. W cigu tych trzech lat zdara litery braila...
01:21:43: Ale nic w zamian nie dotaro ci do gowy. | - Zostawmy j, panie Sahai!
01:21:47: Pani McNally, nie po to powiciem | 18 lat mojego ycia!
01:21:50: Nie pozwol jej si podda.
01:21:53: Hej... chod tu... ty... | chod tu...
01:21:55: Posuchaj, bdziesz... | nie bdziesz...
01:21:57: Nie uciekniesz przed porak. | Rozumiesz? nie uciekniesz przed porak!
01:22:03: Michelle... co to ma znaczy? | Nie wa si lekceway ksiek!
01:22:07: Podnie... no dalej. | Podnie, podnie ksik...
01:22:09: Podnie ksik... Michelle... | Michelle...
01:22:12: Podnie ksik...
01:22:14: Przesta
01:22:26: Tak dugo jak yj, bdziesz si uczy.
01:22:28: Nie chc si uczy.
01:22:31: Tak! Bdziesz si uczy. | Zdasz egzamin.
01:22:34: Czarna toga. Nasze marzenie...
01:22:37: Nie chc togi. | Mj wiat jest czarny
01:22:42: Nie. Twj wiat... twj wiat nie jest | czarny. Jest peen wiata!
01:22:48: Mj wiat jest czarny, czarny, czarny!
01:22:53: Czarny... czarny...
01:23:25: 62 sowa...
01:23:30: W mniej ni 2 minuty.
01:23:35: Ju nigdy wicej | nie bdzie wolna, pani McNally
01:23:40: Czas na uroczysto.
01:23:44: Czas na... lody, moja droga
01:23:50: Lody? | - Tak...
01:23:52: Pani McNally. ycie jest jak lody.
01:23:59: Cieszmy si nimi zanim stopniej.
01:24:16: Czy mog dwa...?
01:24:21: Lody, oczywicie...
01:24:29: Prosz pana... lody...
01:24:33: Lody, prosz pana.
01:24:41: Co si stao? | - Nau...
01:24:44: Co z tob?
01:24:49: Pana reszta.
01:24:52: Pana reszta?
01:25:24: Nau... nau...
01:25:38: Nau... nau... nau...
01:25:53: Wszystko w porzdku...? | Wezwijcie lekarza!
01:26:05: Panie Sahai?
01:26:08: Panie Sahai?
01:26:11: Tu pan jest... | Szukaem pana.
01:26:15: Tak...?
01:26:17: Nie poznaje mnie pan?
01:26:19: To ja... Fernandez
01:26:23: Dyrektor Michelle.
01:26:26: Och... tak. Oczywicie. | Przyprowadziem panu Michelle.
01:26:30: Michelle! | - Michelle nie syszy, panie Sahai.
01:26:39: Wanie do niej dzwoniem.
01:26:45: Pani Gomes!!! | - Michelle nie ma w domu.
01:26:55: Jest tutaj.
01:27:09: eby zapomnie o mnie, | eby zapomnie o drzwiach...
01:27:13: W porzdku... ale eby zapomnie | o Michelle tak po prostu...
01:27:18: Co musi by nie tak, | panie Sahai.
01:27:21: Uwaam, e potrzebuje pan pomocy | i powinien pan i do lekarza...
01:27:27: Dobranoc. Panie Sahai.
01:28:09: Przep... raszam.
01:28:15: W porzdku. | - W porzdku.
01:28:18: Nigdy o mnie nie zapominaj...
01:28:28: Obiecuj...
01:28:30: Nigdy nie zapomn... o tobie
01:28:33: Martwia si o mnie?
01:28:39: Nie. Nie... martw si o mnie...
01:28:49: Tylko... si starzej.
01:28:53: Nie... nie martw si.
01:28:59: Id... spa.
01:29:07: Zapiewa ci... koysank...
01:29:11: Nie, nie potrafi piewa...
01:29:27: Cicho sza, moje dziecko. | Na wierzchoku drzewa.
01:29:36: Kiedy wieje wiatr, | koyska si buja...
01:29:45: Cicho sza, moje dziecko...
01:29:48: *Sztorm rozpdzi wszystkie moje sny*
01:29:52: *wszystkie te marzenia, | ktre byy dla mnie najdrosze*
01:29:57: *tego dnia po raz pierwszy | poczuam strach...*
01:30:01: *Jak bd ya | jeli o mnie zapomnisz?*
01:30:08: Co si teraz stanie? | - Nie chce zej na d
01:30:10: Czuje si niezrcznie | przed twoimi teciami.
01:30:13: Uwaa, e moe popsu wieczr.
01:30:15: W takim razie dlaczego kopotaa si | przychodzi a tutaj?
01:30:17: Przesta Saro...!!!
01:30:18: Martwi si o zdrowie | pana Sahai, prosz...
01:30:23: Naprawd rani mnie widok | kiedy obie tak ze sob walczycie...
01:30:26: Teraz przygotuj j | i przyprowad na d.
01:30:28: Mam jeszcze duo roboty do koca...
01:30:35: Michelle, Prosz ci...
01:30:40: Dotd cokolwiek zrobia byo wyjtkowe.
01:30:43: Ale dzisiaj jest dla mnie bardzo wany dzie.
01:30:47: Jestem zakochana | i zarczam si przed tob.
01:30:52: Wiem, e to moe ci smuci.
01:30:54: Moe w twoim yciu taki | wieczr nigdy nie nadejdzie
01:30:57: I moe czujesz, | e nigdy si nie zakochasz.
01:31:02: Ale mam nadziej e tak. | Naprawd mam nadziej...
01:31:05: Ale, do tego momentu...
01:31:07: Prosz nie... psuj... mojego... Wieczoru. | Dobrze?
01:31:23: Jestem dzisiaj bardzo szczliwa poniewa | wszyscy najwaniejsi dla mnie ludzie na wiecie...
01:31:27: S w tym pokoju. Z taj okazji, | chciaabym powiedzie kilka sw.
01:31:38: Jestem prawdziw szczciar | majc takich rodzicw jak wy.
01:31:42: I siostr jak Michelle.
01:31:44: Nie byam najlepsz crk | ani najlepsz siostr.
01:31:47: Ale chc wam wszystkim powiedzie, | e naprawd bardzo mocno was kocham.
01:31:52: I uwielbiam ten dom.
01:31:54: Jest tutaj tyle wspomnie.
01:31:57: Pamitam jak kiedy razem z Michelle | bawiymy si na zewntrz.
01:32:00: Biegymy przez traw | trzymajc si za rce.
01:32:03: Biegnc, obie si wywrciymy | i zaczymy paka.
01:32:08: Mama z tat wybiegli i chwycili | Michelle zostawiajc mnie na zewntrz...
01:32:16: A ja staam tam... | z wycignitymi ramionami.
01:32:19: Czekajc.
01:32:22: Cigle czekam.
01:32:26: Jako dziecko. Ja... | Zawsze si na ni zociam.
01:32:32: Tak mocno jak j kochaam | tak samo byam o ni zazdrosna...
01:32:36: Jeli co mi nie smakowao, | karmiam tym j.
01:32:40: Kiedy budziam Michelle w rodku | nocy i pytaam j...
01:32:44: Czy przynie jej wody do picia? | Michelle poruszaa gow i mwia tak...
01:32:50: Ja obracaam gow i wracaam spa.
01:32:54: A ona czekaa na mnie ca noc.
01:33:01: Nie mog uwierzy, e to robiam.
01:33:07: Marc, czy moesz?
01:33:12: Za wszystkie te rzeczy ktre zrobiam, | i cay ten bezsensowny...
01:33:17: Gniew... chciaabym przeprosi.
01:33:23: Czy powiedziaam co zego?
01:33:25: W taki razie pozwl mi skoczy. | - Nie chc tego sucha,
01:33:27: To dla mnie bardzo wane. Michelle.
01:33:42: Michelle... | - Wystarczy!!!!
01:33:55: Siadaj.
01:33:58: Siad... aj.
01:34:16: Na ten ogromnie szczliwy | i urozmaicony wieczr...
01:34:20: Michelle przygotowaa | przemwienie dla Sary,
01:34:24: Przeczytam a Michelle miaa pokazywa...
01:34:31: Ale nie sdz, eby Michelle | bya w nastroju do pokazywania.
01:34:37: Jednake to istotne, ebymy | wszyscy wysuchali co ma do powiedzenia.
01:34:46: *Miaam 8 lat, byam dzika, agresywna | i zawsze niezadowolona z ycia.*
01:34:55: *Czuam, e nigdy w yciu | nie dowiadcz piknych chwil.*
01:35:00: *Wtedy po raz pierwszy mama | pooya Sar na moich rkach...*
01:35:05: *Dotknam pikna*
01:35:08: *Dotknam jej malekich oczu*
01:35:11: *i zdaam sobie spraw, | e zobacz wiat oczami Sary.*
01:35:17: *Ma powiedziaa, e nie przestaam si | umiecha przez cay dzie.*
01:35:29: *Sara podzielia si ze mn | caym swoim szczciem...*
01:35:34: *trzymaa mnie za rk | i wszdzie zabieraa.*
01:35:37: *karmia mnie kiedy mamy | nie byo w pobliu...*
01:35:40: *budzia mnie w nocy | i pytaa czy przynie mi wody.*
01:35:50: *Bya gosem | dla mych cichych palcw.*
01:35:55: *Nie mog si doczeka | dnia twojego lubu.*
01:35:59: *Tego dnia piknie si ubior.*
01:36:10: *moe nigdy nie bd pann mod, | ale wci mog by druhn.*
01:36:17: *Naucz Marca znakw, bo mam mu do | przekazania wiele skarg na ciebie.*
01:36:27: *Saro, dzikuj, | e pozwolia mi by swoj druhn.*
01:36:31: *Obiecuj e nie bd paka... kiedy | bdziecie wkracza z Marc'iem w nowe ycie.*
01:36:57: Zatem po tym radosnym przesaniu
01:37:03: Toast...
01:37:06: Za Sar i Marca
01:38:08: Czy ty, Marcu Philipie Bragger, | bierzesz Sar Mari McNally...
01:38:12: Za on? | - Tak.
01:38:16: Marc... powiedzia tak.
01:38:18: Czy ty, Saro Mario McNally... | - Teraz ksidz pyta Sar...
01:38:23: Bierzesz Marca Philipa Bragger | za ma?
01:38:26: Jeli si zgodzi... | - Tak.
01:38:27: Sara powiedziaa..."tak".
01:38:30: Ogaszam was mem i on
01:38:36: Teraz wymieniaj obrczki.
01:38:40: Teraz moesz pocaowa pann mod.
01:38:41: Ksidz kaza im si | pocaowa jak m z on.
01:38:51: W policzek? | - Nie, nie, nie w policzek. W usta.
01:39:45: Nau...
01:39:55: Na...
01:40:05: Co ty tu robisz?
01:40:10: Chciaam... porozmawia.
01:40:28: Kochasz... mnie?
01:40:42: Cierpi...
01:40:50: Rozumiem, e cierpisz...
01:40:59: Nigdy mog si nie dowiedzie... | co oznacza... kocha... mczyzn.
01:41:10: Moe nigdy nie dowiadczysz | mioci fizycznej
01:41:27: Ale...
01:41:34: Pocaujesz mnie, raz...
01:41:44: Prosz?
01:43:19: Nau...
01:43:25: Nauuu...
01:43:27: *Traktujc mnie jak kobiet...*
01:43:31: *straciby swoj godno nauczyciela.*
01:43:35: *Zdaam sobie spraw, | e prosiam o zbyt wiele.*
01:43:39: *Popeniam bd.*
01:43:41: *Nigdy nie dae mi szansy, | eby prosi ci o wybaczenie.*
01:43:45: *Odchodz*
01:43:47: *Jak twoja laska, | nigdy nie zapominaj o jednym,*
01:43:53: *ciemno desperacko prbuje ci ogarn,*
01:43:59: *ale ty zawsze musisz | i w stron wiata*
01:44:03: *kady twj krok napenia mnie nadziej, | trzyma mnie przy yciu, Michelle*
01:44:21: *po raz kolejny wiato przekracza ciemno...*
01:44:25: *a dwik cisz.*
01:44:28: *Od 12 lat krocz ciek,| ktr mi pokazae...*
01:44:34: *sama w ciemnociach.*
01:44:38: *Po 12 latach znalazam ci | przy tej samej fontannie...*
01:44:43: *a dzisiaj, po 12 dniach | mam dyplom *
01:44:46: *Jestem teraz absolwentem sztuki.*
01:44:50: *Chciaam, aby by pierwsz osob,| ktra o tym usyszy*
01:44:54: Panie Sahai to paskie ko, | prosz lee.
01:44:57: Prosz... o tak. Panie Sahai...
01:45:01: To paskie ko, panie Sahai!
01:45:04: Siostro!
01:45:07: Panie Sahai...
01:45:09: Prosz si pooy... panie Sahai
01:45:30: Nau...
01:45:49: Nauuu!
01:45:51: Nau...
01:45:55: Nau...!
01:46:33: *Jest dzisiaj midzy nami studentka...*
01:46:35: Ktra daa przykad | determinacji i siy...
01:46:39: I udowodnia, |e nie ma rzeczy niemoliwych.
01:46:45: Ona jest chlub naszego uniwersytetu.
01:46:48: I z okazji tak niezwykego osignicia, | chciabym, eby powiedziaa kilka sw.
01:46:52: Panie i panowie - Michelle McNally
01:47:02: To moja crka.
01:47:20: Po wielu prbach...
01:47:22: Pajk, pomimo kilkunastu upadkw...
01:47:26: W kocu dotar do domu.
01:47:30: Mrwka wspia si na swoj gr.
01:47:33: w przeszed pustyni...
01:47:36: A dzisiaj Michelle McNally, | w kocu uzyskaa dyplom.
01:47:45: Ale jest rnica pomidzy wami a mn.
01:47:47: To co zabrao wam 20 lat | mi zabrao 40.
01:47:53: Ale w kocu dokonaam tego!
01:48:02: Jako dziecko, zawsze | zostawaam z tyu za innymi.
01:48:10: Moi rodzice zawsze si mnie wstydzili.
01:48:16: Co roku dzwoniam do domu mwic, | "Ma, nie zdaam."
01:48:23: Ale dzisiaj mog powiedzie...
01:48:24: "Ma, zdaam."
01:48:34: Wiem, e moi rodzice | s ze mnie bardzo dumni.
01:48:40: Mwi dumnie wiatu, | e jestem ich crk
01:48:44: Dzikuj mamo, tato...
01:48:55: Jako dziecko, zawsze czego szukaam.
01:49:04: Ale w efekcie, | znajdowaam tylko ciemno.
01:49:08: Pewnego dnia, mama popchna mnie | w nieznane ramiona.
01:49:16: On by inny ni wszyscy. | By czarodziejem.
01:49:20: Przez lata wlk mnie | przez ciemno w stron wiata.
01:49:30: A jeli chodzi o Boga, | wszyscy jestemy lepi.
01:49:33: Nikt z was nigdy go nie sysza | ani nie widzia.
01:49:38: Ale ja dotknam Boga. | Poczuam jego obecno.
01:49:45: Nazwaam go "nau".
01:49:57: Dla mnie wszystko byo ciemnoci
01:50:01: Ale mj nauczyciel pokaza | mi nowe znaczenie czerni
01:50:11: Czer to nie tylko ciemno | i duszenie si.
01:50:18: To kolor spenienia.
01:50:21: Kolor wiedzy.
01:50:24: Kolor togi.
01:50:28: Kolor ktry wszyscy dzisiaj nosimy.
01:50:32: Ale jest midzy nami rnica.
01:50:34: Nosicie dzisiaj ten kolor, | eby witowa koniec nauki.
01:50:37: Ale ja nie.
01:50:41: Poniewa chc, | eby mj nauczyciel by pierwsz osob, |ktra zobaczy mnie w tej todze...
01:50:45: Zobaczy mnie w tej todze.
01:50:55: Przyprowadza mnie tu, | na kade zakoczenie roku.
01:51:00: Co roku, stalimy w pobliu tych drzwi...
01:51:03: I co roku pisa na mojej doni...
01:51:07: *Michelle, pewnego dnia chciabym | ci zobaczy na tej scenie*
01:51:14: Zajo mi 40 lat...
01:51:16: spenienie tego marzenia.
01:51:19: A dzisiaj, po raz pierwszy, | czuj brak wzroku.
01:51:24: Poniewa chciaabym zobaczy mojego | nauczyciela stojcego w tych drzwiach...
01:51:32: Ogldajcego z dum |jak speniam nasze marzenie
01:51:58: Nauczycielu...
01:53:50: Nasze marzenie | ...nau... woda...
01:54:53: Woda... woda
01:55:04: Woda
01:55:07: Woda...
01:55:18: Nau... woda
01:55:23: Woda
01:55:41: *Droga pani Nair, ucieszy si pani syszc, | e zmierzamy w stron wiata:*
01:55:48: *Dzisiaj mj nauczyciel przypomnia | sobie pierwsze sowo - woda.*
01:55:54: *Jest najlepszym nauczycielem na wiecie...*
01:55:57: *ktry ponownie udowodni, | e nie ma rzeczy niemoliwych.*
01:56:02: *Nauczy mnie, ile szczcia jest | w yciu dla kogo innego*
01:56:07: *dzisiaj jest jego pierwszy dzie | w szkole, pani Nair.*
01:56:11: *A jego alfabet, tak jak mj, | nie zacznie si od a, b, c, d, e.*
01:56:16: *Ale od c, z, e, r, ...
01:56:22: *CZER
01:56:25:
